2
mar

Przedwiośnie w Śródziemiu i u nas…

   Napisane przez: Daeruth   w Ciekawostki, Eseje

F. Real Reyes - Luthien

Przedwiośnie jest niezwykłym okresem w ciągu roku. Stanowi cienką granicę pomiędzy światem zimy, a wiosny. Jest zmiennym okresem nie dającym żadnej gwarancji na nadejście wiosny. Równie dobrze zima może się przedłużyć, tłumiąc naturę budzącą się do życia. Świadomie czy nie, zostało to wykorzystane przez Tolkiena w jego twórczości. W tej części roku umiejscowił jedne z największych wydarzeń w historii. Zwłaszcza widoczne to jest w III Erze, podczas ostatecznej rozgrywki pomiędzy siłami zła i dobra w Wojnie o Pierścień.

Przedwiośnie jest niezwykłe dla ludów zamieszkujących Ardę. Ma ono swoją nazwę w językach elfów, którzy zwykli byli nazywać wszystko jako pierwsi. W sindarińskim brzmiało ono echuir natomiast w quenya – coire. Jego niezwykłość musiała na czymś polegać, gdyż nie nazywali oni niczego co nie potrzebowałoby nazwy. Sądzę, że dla nich ową niezwykłość stanowiło przebudzenie się ziemi, powolny rozkwit kwiatów i drzew, odejście mrozów i pustki z nimi związnej.

Z tą granicą łączy się również jedna z najpiękniejszych historii Śródziemia – Berena i Luthien. Spotkali się oni właśnie w tym okresie. Tolkien umiejscowił owe wydarzenie w przedwiośniu, bowiem widział w Luthien obraz wiosny, szczęścia i radości. „Wreszcie o przedwiośniu zdarzyło się na krótko przed świtem, że Luthien tańczyła na zielonym wzgórzu i nagle zaczęła śpiewać. Była to pieśń rześka, przenikająca serce, jak śpiew skowronka, gdy wzlatuje z bram nocy, sięga głosem między blednące gwiazdy i widzi już słońce za ścianami świata. Od śpiewu Luthien pękły okowy zimy, przemówiły ścięte lodem wody, a kwiaty wyrastały z zimnej ziemi wszędzie, gdzie jej dotknęła stopami.” (J.R.R. Tolkien, Silmarillion, Wyd. Amber, Warszawa 1996. str. 151). Była ona najpękniejszą spośród wszystkich dzieci Iluvatara jakie kiedykolwiek żyły i tak jak Yavanna kochała wszystko co rośnie i żyje.

Z kolei w postaci Berena można dopatrzeć się wcielenia zimy. Przebył on wiele niebezpieczeństw, które wycisnęły pięto na nim samym. Zapanował w jego duszy mrok, co widzimy w opisie jego dotarcia do krainy Thingola: „Ta wędrówka zalicza się do największych czynów Berena, lecz on nikomu o niej później nie opowiadał, nie chcąć wracać myślą do tych okropności (…) Beren wszedł do Doriathu na chwiejących się nogach, siwy i zgarbiony, jakby pod ciężarem wielu nieszczęść, tak straszne męczarnie musiał znosić w drodze” (Silmarillion, str. 150-151). Gdy dostrzegł poraz pierwszy Luthien odmienił się: „Lecz błąkając się latem po lesie Neldoreth zobaczył Luthien, córkę Thingola i Meliany, jak wieczorem przed wzejściem księżyca tańczyła na niewiędnącej trawie nad Esgalduiną. W tym okamgnieniu Beren zapomniał o wszystkim, co cierpiał, i wpadł w zachwycenie (…)” (Sillmarilion, str. 151). Na widok jej piękności i życia jakim obdarowywała ziemię, zatęsknił do wiosny i do szczęścia. Chciał odrzucić mrok i już na zawsze pozostać przy Luthien. Sądzę, że Tolkien przedstawił tę historię właśnie na tle tego okresu, aby pokazać, że dwie z pozoru przeciwstawne istoty czy zdarzenia mogą połączyć się nierozerwalnym węzłem.

Knitsteel - Spring Beauty

Jeśli chodzi o śmiertelników to przedwiośnie odgrywało już o wiele ważniejszą rolę w ich życiu. Hobbici łączyli je z porządkami, a także rozpoczęciem prac na polu. Opisy towarzyszące temu łączą się z osobą Sama. Przed wyprawą czytamy, że „w ogrodzie Bag End jest dużo do roboty i że czeka go nazajutrz pracowity dzień, jeżeli pogoda się poprawi. Trawa rośnie szybko (…) Był początek kwietnia, niebo rozjaśniło się po deszczu„. (J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni, Tom I, Wyd. Muza, Warszawa 2009, str. 71-72). Natomiast po zakończonej sprawie z Pierścieniem Samwise pracował nad naprawieniem szkód jakie wyrządził Saruman. Pomógł mu w tym dar Galadrieli – szkatułka z nasieniem mallorna i ziemią z jej ogródka. Ponadto o fakcie jego pracy na początku wiosny świadczy, iż nie było go w domu, gdy Frodo chorował: „(…) często wszakże wyjeżdzał sadzić i pielęgnować drzewa na całym obszarze Shire’u. Dlatego też nie było go w domu w pierwszej połowie marca i nie wiedział nic o tym, że Frodo zachorował. Trzynastego marca stary Cotton znalazl Froda leżącego w łóżku (…)” (Władca Pierścieni Tom III, str. 379). Warto dodać, że w IV Erze 8. kwietnia obchodzone były Urodziny Sama jako święto. Niektórzy twierdzili, że to rocznica zakwitnięcia Urodzinowego Drzewa.

Wśród ludzi przedwiośnie odgrywało podobną rolę jako u hobbitów. Był to okres odwilży i powolnego budzenia się do życia przyrody. W Rohanie „kraj zielenił się dokoła, na wilgotnych łąkach i trawiastych brzegach potoku gęsto rosły wierzby. Tu, na południu, końce wierzbowych gałęzi już zabarwiały się czerwienią, w przeczuciu bliskiej wiosny.” (Władca Pierścieni, Tom II, Wyd. Muza, Warszawa 2009, str. 135). Natomiast w Gondorze gdy „wiosna się już zaczęła, młode pędy wystrzelały spośród mchów i darni, modrzewiom rosły jasnozielone palce, drobne kwiatki otwierały się w trawie, ptaki śpiewały„. (Władca Pierścieni, Tom II, str. 318).

Na zakończenie warte zaznaczenia jest umiejscowienie ostatecznej bitwy o Pierścień w okresie przedwiośnia – 25 marca. Ludzie od 3019 roku świętowali rozpoczęcie Nowego Roku właśnie tego dnia. Przywrócony został w ten sposób Kalendarz Królów przystosowany do liczenia początku roku wiosną. Ponadto umiejscowienie tego wydarzenia w okresie przedwiośnia dało symboliczny charakter. Bowiem, gdyby zwyciężył Sauron wiosna by nie przyszła i zapanowałaby wieczna zima. Na szczęście tak się nie stało i po wielu mrocznych latach, wreszcie wzeszło słońce nad całą Ardą.

Tagi: , , , , ,

Ten tekst napisano 2 Marzec 2011 o godzinie 16:53 i zamieszczono w kategoriach Ciekawostki, Eseje. Możesz otrzymywać powiadomienia o odpowiedziach do tego wpisu przez kanał RSS 2.0. Możesz zostawić odpowiedź lub wykonać trackback ze swojej strony.

Zostaw odpowiedź

Imię (nick) (*)
Adres e-mail (pozostanie ukryty) (*)
Strona www
Komentarz