Drugi dzień Festiwalu Muzyki Filmowej za nami. Tym razem mieliśmy okazję posłuchać wykonania muzyki z gier komputerowych. Zgodnie z zapowiedziami organizatorów, przedstawiono koncert z muzyką z Wiedźmina 2 oraz cyklu Final Fantasy. Jednak nie wyglądało to tak, jak się spodziewano.

Zaczęło się od Wiedźmina. Po prezentacji, orkiestra rozpoczęła granie muzyki do drugiej części najbardziej znanej polskiej gry. Na ekranie ukazały się obrazy, które fani gry Wiedźmin znają bardzo dobrze. Zaczęło się od filmiku prezentującego pejzaże z gry (można go zobaczyć na stronie gry). Kolejnym  etapem było zaprezentowanie fragmentów z gry. Jednak Ci, którzy jeszcze nie grali zbyt wiele, nie musieli przejmować się, że zobaczą tzw. spoiler. Choć lokacje i wydarzenia były zgodne z fabułą gry, to jednak sam Geralt był prezentowany inaczej niż ma to miejsce w grze i znacznie częściej można było zobaczyć grę z „drugiej strony”, innych bohaterów. Początkowo poczułem się zbity z tropu. Wiedźmin goniący po lochu z mieczem, próbując się z niego wydostać był czymś, czego się nie mogłem spodziewać. Możliwe, że po prostu sam poszedłem inną drogą w grze, co dodatkowo nakłania mnie do przejścia jej raz jeszcze. Wróćmy jednak do samej suity premierowej z Wiedźmina 2. 

Niestety na tym się skończyło. Utwór dotyczący Wiedźmina trwał może dziesięć minut. I tyle z Wiedźmina? Tak! Tyle. Organizatorzy reklamowali szeroko w mediach, że będzie odegrana suita premierowa z gry Wiedźmin, skończyło się na jednym, nieco dłuższym utworze. Osobiście czułem niedosyt i zniesmaczenie tym, że skuszono wielu graczy świetnym występem, którego zwyczajnie nie było. Jednak narzekania zostawię sobie na ostatnią część cyklu jutro.

Nie bez powodu tytuł tego artykułu mówi o tylko jednym tytule. Przez całą resztę wieczora królowała seria Final Fantasy. Osobiście nie czuję do tej serii szczególnego przywiązania, choć przyznam, że jest to seria bardzo ciekawa. Szczęśliwie miałem możliwość grania w ósmą część, a w trzynastą (ostatnią) gram nadal, choć wiem, że gracze od lat najbardziej cenią sobie Final Fantasy VII.

Orkiestrą przez cały wieczór kierował Arnie Roth, dyrygent, który także w pewnym sensie prowadził nas przez ten wieczór, zapowiadając kolejne utwory po angielsku oraz prezentując kolejne niespodzianki wieczora. W ten sposób można było dowiedzieć się, że na koncercie byli z nami twórca muzyki do Final Fantasy XIII – Masashi Hamauzu oraz twórca pierwszego Final Fantasy – Hironobu Sakaguchi. Takie osobistości podniosły znacząco rangę samej imprezy. Szkoda, że organizatorzy nie pomyśleli o większym nagłośnieniu koncertu muzyki z tej gry.

Muzyka, którą zagrano była praktycznie z wszystkich części. Koncert podzielono na dwie połowy, w pierwszej z nich rozbrzmiewała głównie muzyka z części 1-3, 5, 7 i 8. W drugiej pojawiły się kawałki z Final Fantasy X, FF XI Online, oraz cztery utwory z ostatniego FF XIII. Pojawiły się także utwory, które będą wykorzystane w najnowszej – czternastej – odsłonie gry, co można uznać za prawdziwy rarytas. Na koniec zabrzmiał utwór Maria & Draco, opera utworzona na potrzeby VI części gry. Operę zaśpiewali dla nas Anna Ciuła Pehlken (sopran), Andrzej Lampert (tenor) oraz Jarosław Bodakowski (baryton). Utwór ten był szczególny, zwłaszcza, że odgrywany jest on na podobnych koncertach niezwykle rzadko, a w dodatku po raz pierwszy w kontynentalnej Europie. Wcześniej pojawiły się także utwory z V części, którym towarzyszyły dźwięki gitary, którą trzymał Michał Nagy.

Na koniec warto wspomnieć o pewnym nieoczekiwanym zdarzeniu, jakie miało miejsce tuż przed koncertem. Konferansjerzy wyszli na scenę i zaprosili do siebie osobę siedzącą na jednym z miejsc wśród publiczności. Okazała się być nią młoda kobieta, która podeszła do prowadzących razem z mężczyzną jej towarzyszącym. Jak się okazało, chłopak wykorzystał okazję i poprosił organizatorów o pomoc w pewnym spisku. Na oczach setek widzów, zajmujących swoje miejsca, oświadczył się swojej ukochanej. Trzeba przyznać, że pomysł był bardzo śmiały, ale nie dawał też wielkiego wyboru towarzyszce. Musiała powiedzieć, że się zgadza.

Starając się podsumować, przyznam, że merytorycznie muzyka stała na bardzo wysokim poziomie. Wiele utworów, które znałem już z VIII i XIII części gry zostało odegranych, a słuchanie ich na żywo, było prawdziwą ucztą. Niestety niemało było też powodów do niezadowolenia, ale o nich chcę napisać jutro, mając pełen obraz festiwalu jako całości. Ostatecznie muzyczne panowanie miał koncert Distant Worlds: Music from Final Fantasy. Muzyka brzmiała pięknie, znacznie piękniej niż ma to miejsce podczas gry. Z pewnością niejeden gracz chciałby mieć na wyłączność taką orkiestrę grającą muzyką na żywo w trakcie gry.

The video cannot be shown at the moment. Please try again later.

Jest to druga część relacji z IV Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie. Pierwszą opublikowaliśmy wczoraj. Jutro trzecia, ostatnia część relacji z festiwalu. Postaram się podsumować w niej kwestie organizacji całej imprezy, szczególnie to, co moim zdaniem zostało zaniedbane.

 

Tagi: , , , ,

Ten tekst napisano 21 Maj 2011 o godzinie 14:36 i zamieszczono w kategoriach Aktualności, Ciekawostki, Relacje. Możesz otrzymywać powiadomienia o odpowiedziach do tego wpisu przez kanał RSS 2.0. Możesz zostawić odpowiedź lub wykonać trackback ze swojej strony.

Zostaw odpowiedź

Imię (nick) (*)
Adres e-mail (pozostanie ukryty) (*)
Strona www
Komentarz