7
mar

Kolejny magiczny wieczór…WrocTolk #6

   Napisane przez: Maryen   w WrocTolk

3 Marca 2012. Wybiła godzina 19.19. Pod pomnikiem Fredry na Wrocławskim rynku stanęła para elfów oczekująca na mających przybyć, pozostałych uczestników kolejnego spotkania miłośników Tolkiena. Po pewnym czasie do pary dołączyli dwaj dobrze znani i jakże oczekiwani przybysze…

Podążając za słowami Mistrza Tokiena „Trzech to już kompania”, czterech ochotników (ja, Olórin, Firenzo i Mith) tym bardziej nadaje się do wspólnej wyprawy, zwłaszcza, że czas już najwyższy podążyć w kierunku Miodosytni. Od tamtego czasu jeśli ktoś dotarł pod Fredrę, sam musiał szukać dalszej drogi aby podążyć szlakiem „kompani”. Czy komuś się udało, czy nie, o tym za chwilę…

Po dotarciu na miejsce rozgościliśmy się przy stole zamawiając (każdy swoje ulubione) trunki. Przyszła także pora na przetestowanie piwa z sokiem bananowym, które wzbudzało sporo kontrowersji. Dzieliliśmy się przeżyciami z ostatniego czasu i prowadziliśmy luźną pogawędkę, nie rozpoczynając tematów z agendy i oczekując, że może jeszcze jakaś postać pojawi się niedługo. Oczekiwania nie poszły na marne już wkrótce pojawiła się Majka, a niedługo po niej Erudar. To już 6 osób. Było już wiadomo, ze ten WrocTolk przeminie w kameralnej atmosferze, wśród całkiem dobrze znanych twarzy.

Po wstępnych rozmowach o studiach i ciekawych sytuacjach z życia, przeszliśmy do omawiania tematów. Pierwszy z nich to pogawędka na temat Gry o Tron. Tutaj podzieliliśmy się na dwa obozy – tych którzy przeczytanie książek uważają za coś niezbędnego i godnego uwagi, oraz tych, którym wystarczy samo oglądanie serialu, rozmowa trochę się rozkręciła, zahaczając jeszcze o inne seriale oparte na seriach książek. Wśród nich znalazł się polecany przez Majkę serial „Miecz Prawdy” i „Wiedźmin”. W tym momencie rozmowy podzieliły się, dlatego, równoczesnym tematem poruszanym przez Olórina i Erudara , były rozmowy na temat Odysei kosmicznej, jej ekranizacji, oraz tego jak jej realizacja wpłynęła na zmianę treści dalszych części serii.

Z tych tematów płynnie udało nam się przejść do następnych, traktujących o długich sagach książek, co w nich widzimy, oraz o krótkich książkach , za którymi kryje się czasami bardzo bogata i trafiająca do serca czytelnika treść (LeGuin seria „Ziemiomorze” oraz „Wehikuł czasu”, ale i „Odyseia kosmiczna”). Doszliśmy do wniosku, że czytanie długich serii, często polega na chęci poznania zakończenia pomimo, że samo przedzieranie się przez kilkadziesiąt tomów bywa męczące. (tutaj „Saga o ludziach ludu”, „Opowieści ze świata czarownic”).

Temat o Bractwie Rivendell został (nie wiedzieć czemu) pominięty – zgodnie z tradycją WrocTolka – jak zauważył Firenzo. Lecz za to ostatni temat o wpływie dzieł Tolkiena na nasze życie i opisywanie czego by nie było gdyby nie one, poruszył wyobraźnie. Zdaliśmy sobie sprawę, że każdemu z nas blask dzieł Tolkiena odbija swe światło we wszystkim. Jakąkolwiek książkę przeczytamy, jakikolwiek oglądniemy film, gdziekolwiek będzie nutka świata fantasy, zawsze w naszej myśli będzie Śródziemie. Jeśli czarodziej to zawsze przed oczami stoi nam Gandalf, jeśli patrzymy na kogoś odważnego i oddanego porównujemy go z Samem itd. Na każdym naszym kroku, czy to w szkole, czy na studiach, czy w życiu codziennym, zawsze Tolkien jest gdzieś obecny. Jak wielu z nas pisało choćby prezentacje maturalne związane ze Światem Tolkiena. Jak tylko mamy okazje to okazujemy, przynależność do fandomu Tolkienowskiego.

Tutaj skończy się już relacja w szóstego WrocTolku. Atmosfera była świetna, wiele ciekawych rozmów trudno przedstawić, gdy trzeba pisać zwięźle. Chciałoby się wypisać wszystkie dygresje, offtopy, zabawne przekomarzanie się uczestników, wyrazić cały klimat który panował przy stoliku w Miodosytni. Musi jednak pozostać jakiś niedosyt, ciekawość, abyście sami mogli kiedyś się przekonać (ten, kto nie był) jak bardzo potrafi być miło, gdy spotyka się osoby, które mają tak podobne myśli do nas samych.

Atmosfera była na tyle porywająca, że zapomnieliśmy (podobnie jak Ivellios) o aparacie fotograficznym ukrytym, gdzieś w głębi plecaka. Zdjęcie umieszczone u góry wpisu pochodzi z wcześniejszego WrocTolka #5.

Z racji braku relacji z tego spotkania zamieszczamy także parę słów o tym jak było 12 listopada 2011 we Wrocławiu w Miodosytni.
Obecni byli: Olórin, Vendea, Firenzo, Ithril, Alex, Kristof, Erudar, Mith, Asnarak i oczywiście ja, Maryen. Spotkanie to upłynęło pod znakiem zabawy, luźnych rozmów m.in. o grach stworzonych na podstawie Świata Tolkienowskiego oraz o smokach Tolkiena. WrocTolk ten był wyjątkowy ponieważ mieliśmy zarezerwowaną całą sale i mogliśmy puścić swoją ulubioną muzykę. Dzięki niej było o wiele milej i bardziej klimatycznie niż zwykle.

Tagi: , , ,

Ten tekst napisano 7 Marzec 2012 o godzinie 16:09 i zamieszczono w kategoriach WrocTolk. Możesz otrzymywać powiadomienia o odpowiedziach do tego wpisu przez kanał RSS 2.0. Możesz zostawić odpowiedź lub wykonać trackback ze swojej strony.

Zostaw odpowiedź

Imię (nick) (*)
Adres e-mail (pozostanie ukryty) (*)
Strona www
Komentarz