Odkąd Peter Jackson rozpoczął prace nad Hobbitem, nie cichły głosy niezadowolenia fanów związanego z pomysłem na utworzenie więcej niż jednego filmu w oparciu o książkę Tolkiena. Aktorzy odgrywający główne role w filmach bronią jednak producenta w ostatnich wywiadach.

Największa wrzawa zdała się wybuchnąć niedługo po zakończeniu zdjęć do filmów. Wtedy to Peter Jackson ogłosił, że jednak powstaną nie dwa, a trzy filmy w serii. Wielu fanów podniosło wtedy głosy, że Hobbit to nie trylogia (książkowa, choć sam Władca Pierścieni też takim w zamiarze pisarza miał nie być) i nie można rozciągać cienkiej książki do takich rozmiarów. Peter Jackson jednak obstawał przy swoim i kontynuował pracę. Czy słusznie?

Książka jest napisana szybkim rytmem, więc znaczna większość wydarzeń w historii przedstawiona jest jedynie na dwóch lub trzech stronach. – reżyser powiedział reporterom we środę – Zatem kiedy zaczynasz pracować nad scenami i chcesz nieco bardziej rozbudować postacie, wykorzystujesz fakt, że możesz zaadaptować dodatki do Powrotu Króla, który liczy 100 kartek materiału i pewna jego część dzieje się w okolicach czasowych Hobbita. Chcieliśmy trochę rozbudować historię Hobbita. Tak, jak zrobił to sam Tolkien. Wszystkie te czynniki dały nam materiał, by to zrobić.

I trudno nie zgodzić się z Peterem Jacksonem. Wiele osób zapomina, że obok głównej książki, jaką jest Hobbit, mamy wiele innych materiałów wytworzonych przez Tolkiena, które mówią nam o tych czasach. Najlepiej ilustruje to książka The History of the Hobbit, która liczy sobie (w wydaniu jednotomowym) dobrze ponad 900 stron. Pytanie o to, jak można z cienkiej książki zrobić trzy filmy można przyrównać do pytania, jak można o tej książce napisać książkę wielokrotnie grubszą. Tolkien rozwijał swoją historię przez wiele lat. W HotH możemy znaleźć między innymi oryginalną, pierwszą wersję tej opowieści. Stworzone przez Tolkiena uniwersum jest powiązane i kręcąc film Hobbit można czerpać także z samego Władcy Pierścieni, gdzie nie brak nawiązań do wcześniejszych wydarzeń w Śródziemiu. Na to także zwraca uwagę Philippa Boyens, współautorka scenariusza – Gdybyśmy nie zrobili wcześniej Władcy Pierścieni, nie moglibyśmy wykonać teraz tej pracy. Ale zrobiliśmy.

Aktorzy bronią

Ale nie tylko reżyser i scenarzystka stają w obronie stworzenia trzech filmów. Przede wszystkim głos w tej sprawie dali najważniejsi dla historii bohaterowie: Ian McKellen oraz Richard Armitage. Odtwórca Gandalfa powiedział jasno – Każdy kto myśli, że Peter Jackson poleciałby na możliwości marketingowe wkoło niż artystyczną spójność, nie zna tego gościa i jego pracy. Gdybyśmy zrobili jeden film, po prostu The Hobbit, właściwie wszyscy fani, ośmio-, dziewięcio- i dziesięcio- letni chłopcy zobaczyliby go 1000 razy. Teraz mają trzy filmy, które mogą zobaczyć 1000 razy.

Armitage grający Thorina Dębową Tarczę także przyznaje – Postacie krasnoludów w książkach Tolkiena są delikatnie naszkicowane. W zasadzie są bardziej amorficzną grupą, z pojedynczymi krasnoludami, których poznasz w toku podróży. Stanowią bardzo rozwiniętą część. Będziesz ich poznawać, zobaczysz jak funkcjonują w świecie. I to mi się też bardzo podoba, bo te filmy nie są w odrębnym uniwersum. To jest to, co widzieliście w pierwszych filmach, ale z szerszymi tematami wbudowanymi w jego teksturę. Pozwala to każdemu bohaterowi mieć swój moment i zagrać w tych tematach swoją rolę. To zdecydowanie nadaje się na trzy filmy. Skondensowanie tego w dwóch filmach wydaje się prawie niemożliwe. 

Problem z pewnością stanowi w całym sporze nazywanie Hobbita trylogią. W końcu słowo to dla większości odbiorców było zarezerwowane dla Władcy Pierścieni. I chociaż ten ostatni  nie był w rzeczywistości trylogią, a jedynie przez względy techniczne został wydany w formie trzech tomów, to jednak pomiędzy hasłami Trylogia Władcy Pierścieni oraz Trylogia Hobbita widać wyraźny zgrzyt. W końcu pozostaje też problem: jak tak na prawdę podzielić historię książki, by ludzie chętnie przyszli na kolejne części, a równocześnie nie była ona poszarpana i dawała przesadnego niedosytu po pierwszym filmie? Miejmy nadzieję, że Peter Jackson tak przygotował film, że sama pierwsza część stanie się jednolitą historią, którą można będzie oglądać niezależnie kilka(naście/dziesiąt/set?) razy.

[Źródło]

Tagi: , , , , , , ,

Ten tekst napisano 8 Grudzień 2012 o godzinie 09:59 i zamieszczono w kategoriach Aktualności, Śladami Hobbita. Możesz otrzymywać powiadomienia o odpowiedziach do tego wpisu przez kanał RSS 2.0. Możesz zostawić odpowiedź lub wykonać trackback ze swojej strony.

Jeden komentarz

Drzewiec
 1 

Pierwsze recenzje:

„Panuje raczej zgoda co do tego, że „Hobbit” nie jest tak dobry jak „Władca Pierścieni”, brakuje mu m.in. ujmujących bohaterów i tempa tamtego filmu. Padają głosy, że decyzja Jacksona o zrobieniu z „Hobbita” trylogii to błąd a pierwszym efektem jest dwugodzinny film skrojony by trwał 2 godziny i 45 minut. Dostaje się zwłaszcza pierwszej godzinie – wielu twierdzi, że dałoby się wyciąć z niej połowę materiału a i tak nie zaszkodziłoby to filmowi.”

8 grudnia 2012 o 11:54

Zostaw odpowiedź

Imię (nick) (*)
Adres e-mail (pozostanie ukryty) (*)
Strona www
Komentarz