Archiwum dla Styczeń 2014

Dawno już nauczyłem się, że wszystkim nie dogodzi. W jakiejkolwiek sytuacji się nie znajdziemy znajdziemy zarówno osoby popierające dane zjawisko, jak i zupełnie mu przeciwne. I nie zdziwi nikogo, gdy napiszę, że takim najsilniej widocznym ostatnimi czasy w środowisku fantastów przykładem będzie film Hobbit: Pustkowie Smauga. Tydzień temu w końcu zobaczyłem film i postanowiłem przekazać kilka swoich przemyśleń.

 beczki

Hobbit: Pustkowie Smauga, to kontynuacja filmowej trylogii autorstwa Petera Jacksona. Niekwestionowanie zasłużonego dla kinematografii człowieka, który podjął się te ponad 10 lat wcześniej przeniesienia Władcy Pierścienia na duży ekran. Już wtedy adaptacja budziła wiele kontrowersji. Jednak zdaje się, że była zaledwie pryszczem w porównaniu, do samowolki, jakiej dopuścił się reżyser tworząc Hobbita. Film, który miał przenieść książkę do wielkich multipleksów okazał się rosnąć w tak zawrotnym tempie, że dopiero po nakręceniu ujęć PJ zdecydował się nie na dwie, ale trzy części.

I zaczęły się kłótnie o tworzenie trylogii, rozbijanie fabuły, dorabianie nowych wątków, niespójność ze światem Tolkiena, a nade wszystko – komercyjne ssanie ile się da ze spuścizny autora. I pewnie w wielu przypadkach racja leży po stronie tych narzekających. Jednak gdy spojrzymy na całe zjawisko z innej strony, okaże się, że do końca tak źle wcale nie jest.

Dlatego przede wszystkim wpis ten podzielę na dwa. Skoro PJ filmy mógł, to ja wpisy też mogę. A co?!

Hobbita można oglądać na trzy sposoby i myślę, że starałem się w ciągu jednego seansu odbierać go na każdy z nich po części, wcielając się w rolę widza każdej kategorii. Oczywiście – broń Eru – nie na raz. Dzięki temu myślę, że moje poglądy na temat filmu uległy swoistemu złagodzeniu. A nade wszystko obiektywizacji.

Czytaj dalej »

Tagi: , , , , , , ,