Wpisy o tagu ‘desolation of smaug’

Niestety w ostatnich tygodniach brakowało mi czasu, żeby napisać obiecaną drugą część recenzji Hobbita 2. Szczególnie przykro mi, bo odzew z waszej strony był bardzo szeroki i pozytywny. Dla osłody mogę zdradzić w takim razie, że wkrótce także parę słów o rozszerzonym wydaniu BD Hobbita: Unexpected Journey. Oby znacznie szybciej niż teraz.

W swoim poprzednim wpisie skupiłem się przede wszystkim na ocenie filmu z różnych punktów widzenia: tolkienisty, fana filmowego Władcy Pierścieni i przeciętnego zjadacza chleba. Tym razem zrobię coś zupełnie innego i zwyczajnie skoncentruję się na postaciach.

thranduil

Z góry uprzedzam, że tutaj spoilery będą się lały obficie. Choć podejrzewam, że większość z was ma za sobą już seans filmowy.

Założeniem tego wpisu nie jest jednak informowanie, a prędzej przedstawienie mojego punktu widzenia i zachęcenie was do dyskusji.

Zacznę od Beorna. Postaci, która w Hobbicie zawsze kojarzyła mi się z wielkim, postawnym człowiekiem. Przede wszystkim potężnym. W filmowym Hobbicie dostaję człowieka dość postawnego, wysokiego, dobrze zbudowanego, ale… jakby zmutowanego. Ale pal to sześć.

Bardziej bawi mnie fakt, że Jackson postanowił już na dzień dobry pograć tą postacią z humorem. Gdy bohater wraca o poranku do swojego domostwa widzimy jego przemianę w człowieka. Zaraz po niej zatacza się, jakby był po dobrej, całonocnej balandze. Niestety nie tylko mnie się tak to skojarzyło – cała sala wybuchnęła śmiechem.

Przeczytaj całość

Tagi: , , , , , , , , ,

… strzelający z oczu wszystkich fanów twórczości Tolkiena. A przynajmniej tak mi się wydaje, gdy słyszę utwór wybrany na wiodący kawałek dla drugiej części jacksonowskiej trylogii – Hobbit: Pustkowie Smauga. 

I See Fire to utwór autorstwa Eda Sheerana – brytyjskiego artysty, urodzonego w 1991 roku. Kawałek odbiega od klimatu muzyki, której do tej pory mogliśmy słuchać przy okazji kolejnych części Władcy Pierścieni, czy pierwszego Hobbita. Jaki jest nowy styl? Jak dla mnie zdecydowanie zbyt lekki. Nawet jeżeli słowa są miejscami – powiedzmy szczerze – epickie, to oprawa melodyjna i końcówka jednoznacznie przywodząca na myśl boysband z lat 90, sprawiają, że nie chce się wierzyć, by PJ wybrał kawałek do filmu. A jednak to prawda! Dlatego postanowiłem dość humorystycznie podejść do sprawy i na kanale Raportu Obieżyświata zamieściłem własny montaż tej muzyki z ujęciami pochodzącymi ze zwiastunów do filmów oraz innych materiałów dostępnych na YouTube.

The video cannot be shown at the moment. Please try again later.

Przy okazji wydaje się, że Howard Shore drastycznie zmienił stylistykę swojej muzyki w kontynuacji Hobbita: Niezwykłej Podróży. Teraz ścieżka filmowa zupełnie zdaje się nie nawiązywać do poprzednich, ale diabeł jak zawsze tkwi w szczegółach. Czy czasem nie pojawił się już cały album do Pustkowia Smauga? Jeszcze będę o tym pisał.

Tagi: , , , ,