Archiwum dla kategorii ‘Nowości wydawnicze’

Mamy dla Was coś nowego. Z tą myślą nosiliśmy się już razy kilka, ale musiało nieco wody upłynąć w rzekach, nim doszło do realizacji pomysłu. MORIA to tabloid wyjątkowy, bo dla fanów Tolkiena i dzieł pochodnych.

MORIA to e-zin, który w satyryczny sposób ujmuje pewne aspekty świata przedstawionego w książkach Tolkiena, jak i filmach Petera Jacksona. Wiele z pomysłów, które pojawią się w MORIA są po prostu efektem żartów opowiadanych sobie w gronie Bractwa Rivendell. Chcemy się nimi z Wami podzielić w sposób wyjątkowy. I tak z pierwotnego tabloidu 2-stronicowego, zrobił się e-zin na 7 stron. Nie obiecujemy w żadnym razie kontynuacji, ani utrzymania liczby stron. Miłej lektury i zabawy :)

John Flanagan zrobił coś, za co moim zdaniem powinien być zarówno wychwalany jak i tępiony do końca życia – stworzył kolejny cykl osadzony w świecie znanym nam z jego Zwiadowców. Nowa seria nosi tytuł Drużyna, a jej pierwszy tom Wyrzutki właśnie udało mi się odłożyć na półkę. Czy warto było w ogóle sięgać? O tym na koniec tej recenzji.

Tom pierwszy nowej serii autorstwa Johna Flanagana pojawił się w naszych księgarniach w maju. Co ciekawe, trwały jeszcze wtedy prace nad Zwiadowcami.  Tutaj warto przypomnieć, że cykl ten doczekał się dziesięciu tomów, a specjalny, zarazem ostatni, jedenasty tom dosłownie kilkanaście dni temu ujrzał światło dzienne. O nim jednak tutaj pisał nie będę więcej nad to, że jest on zbiorem historii uzupełniających wydarzenia z wydanych wcześniej książek.

Wrócę teraz do Wyrzutków. Akcja książki przenosi nas do Skandii. Tom podzielony jest na kilka ksiąg. Na początku otrzymujemy dość obszerny wstęp, który ma nadać pewien kontekst życiu głównego bohatera. Jest nim Hal Mikkelson, syn znamienitego i cenionego przed laty wojownika – Mikkela. Niestety, chłopak jest w połowie Arauleńczykiem, co na każdym kroku lubią wytykać mu rówieśnicy. Hal, żyjąc w odosobnieniu, zaprzyjaźnia się ostatecznie z innymi chłopcami, którzy podobnie jak on są wyrzutkami z różnych powodów. Wśród nich najbliższym mu staje się Stig.

Lata płyną i wkrótce chłopcy zostają zmuszeni do wzięcia udziału w specjalnym szkoleniu, które ma ich wprowadzić w dorosłe życie. Oczywiście rówieśnicy nie garną się do przyjęcia odszczepieńców do swoich drużyn, toteż grupa najbardziej niechcianych tworzy swój własny, znacznie słabszy zespół. Teraz dopiero zaczynają się prawdziwe emocje. Drużyny mają ze sobą rywalizować w różnych konkurencjach zbierając punkty. Jaki będzie ostateczny wynik? Czytelnicy Flanagana raczej nie będą zaskoczeni zakończeniem. Choć z pewnością zrozumieją, skąd tak na prawdę bierze się tytuł tomu. Czytaj dalej »

27. czerwca na profilu facebookowym Edwarda Kłoczko pojawiła się okładka jego najnowszej książki: Le Haut-Elfique pour débutants. Jest to książka traktująca o języku quenya. Pozycja jest wysoce interesująca, a autor nie kryje, że chciałby, by była przetłumaczona na inne języki. Także polski.

Le Haut-Elfique pour débutants to pozycja, która w dużej mierze składa się z zebranego w jednym miejscu słownika języka quenya. Oprócz tego, autor zamieścił tam obszerne informacje na temat gramatyki tego języka wysokich elfów. Jednak pozycja ta nie jest kolejnym kursem. To książka, która przznaczona jest przede wszystkim dla profesjonalistów, językoznawców. Co za tym idzie użyte w niej formy mogą być niezrozumiałe dla odbiorcy „zielonego” w tych sprawach.

Ważna informacja jest jednak taka, że sam autor jest bardzo zainteresowany przetłumaczeniem jego dzieła na inne języki (oryginalnie ksiązka pojawi się w języku francuskim). W tym  celu poszukiwani są wydawcy oraz tłumacze, którzy chcieliby podjąć się tego zadania. Jeżeli znacie takie osoby, koniecznie skontaktujcie się Edwardem Kłoczko.

Edward Kłoczko (Edouard Kloczko) to urodzony we Lwowie, francuski lingwista i badacz Tolkiena. Jako pierwszy w kraju w 1985 utworzył Faculté des études elfiques (Szkołę Studiów Elfickich) – organizację, w ramach której koncentrowano się nad językami tolkienowskimi. Od tamtego czasu wydał kilka książek i publikacji w magazynach takich jak Parma Eldalamberon.

Jego najnowsza książka pojawi się w francuskich księgarniach 15 września. Trzymamy kciuki, by już wkrótce usłyszeć o tłumaczeniu na język polski.

Końcem maja na forum Hobbitonu Kasiopea ogłosiła wszem i wobec, że jej fanfik Syn Gondoru trafił do druku i można zamawiać egzemplarze. Jest to nie lada rarytas dla polskich fanów J.R.R. Tolkiena.

Syn Gondoru to historia, która przedstawia Władcę Pierścieni w alternatywnym świetle. Prezentuje ona historię, w której Boromir nie ginie na Amon Hen, a jedynie zostaje porwany wespół z Pippinem oraz Meriadokiem. W ten sposób losy Śródziemia toczą się zupełnie innymi kolejami.


Dotąd książka wydana była tylko raz i w niewielkim nakładzie przygotowanym tylko dla wybranych osób związanych z forum. Teraz autorka wraz z gronem wydawniczym postanowili przygotować większą partię książek. Co jest ważne: książka jest non-profitowa. Jej koszt to jedynie 40 zł. To mało biorąc pod uwagę, że wydanie ma ponad 900 stron (!).Książkę można zamawiać w temacie na forum Hobbitonu(najpewniej numerowane egzemplarze). Po zapisaniu się na listę należy także skontaktować się z Kasiopeą, celem uzyskania danych do przelewu zaliczki (20 zł) lub pełnej kwoty. Książki będą wysyłane po premierze (dojdzie także koszt wysyłki) lub gotowe do odbioru bezpośrednio na TolkFolk-u, o którym więcej napiszemy już niedługo.Kasiopea słynie z pięknych ilustracji, których część pojawiała się m.in. na łamach almanachu tolkienowskiego Aiglos. Jej fanfik wśród fanów uchodzi za jeden z najlepszych, o czym świadczy popularność wśród osób chętnych na zakup książki. W porównaniu do pierwszego wydania, nowe będzie zawierało miękką okładkę (pierwsze z pewnością imponowało także twardą oprawą).

Gratulujemy Kasiopei sukcesu wydawniczego i z niecierpliwością czekamy na książkę.

18
lut

Poznając prawdziwą historię Hobbita

   Napisane przez: Agnieszka "Tinwelin" Czaja Tagi: , , ,

John Rateliff w The History of the Hobbit przedstawia nam dotąd nieopublikowane zarysy i projekty do powieści Tolkiena Hobbit, czyli tam i z powrotem. Ukazuje, jak wiele zmian Tolkien wprowadził przed, jak i po wydaniu książki. Nowe wydanie ukazało się 27. października ubiegłego roku.

Po raz pierwszy The History of the Hobbit zostało wydane w dwóch częściach, Vollume 1: Mr. Baggins w maju 2007 oraz Vollume 2: Return to Bag End – w czerwcu tego samego roku. Obecnie w jednym tomie zostały przedstawione zmienione i uaktualnione wyniki badań nad powstaniem Hobbita. Obejmuje on pełną niepublikowaną wersję rękopisu Tolkiena, pokazuje liczne modyfikacje dokonane w fabule przed, jak i po publikacji tego dzieła.

Hobbit omówiony został rozdział po rozdziale, z uwzględnieniem zmian i powodów, dla których Tolkien je wprowadził. Zamieszczone tam obszerne przypisy i komentarze nakreślają, jak mitologia wpłynęła na historię oraz wyobrażenia geograficzne Śródziemia. Książka ta zwiera również wiele mało znanych map i ilustracji wykonanych przez samego Profesora. Kto by się spodziewał, że opowiadana przy kominku pierwotna historia o przygodach hobbita rozpoczyna się, kiedy to przed jego domem pojawia się tłum krasnali, prowadzonych przez Gandalfa, który opowiada o smoku, Pryftanie, który zagarnął ich dom?…

Jednotomowe wydanie The History of the Hobbit dostępne jest jak na razie wyłącznie za granicą. Egzemplarze można zamówić przez Amazon, gdzie obecnie trwa przecena z £35 na £18.79.

Wiosna 1940 roku. Tom McCord podróżuje po Wielkiej Brytanii poszukując śladów istnienia Króla Artura. Na podstawie swoich badań pragnie napisać książkę-przewodnik po zabytkach związanych z legendarnym władcą. Przypadkiem spotyka Laurę, mającą bardzo realistyczne sny dotyczące wydarzeń z przeszłości, które są powiązane z jego badaniami. Wspólnie postanawiają odkryć zagadkę, korzystając przy tym z pomocy grupy profesorów z Oksfordu – Inklingów.

W poszukiwaniu króla, książka autorstwa Davida C. Dawninga, jest pozycją wzbudzającą we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony można na nią patrzeć wprost, jak na historię dwójki głównych bohaterów, Toma i Laury, Amerykanów, którzy trafiają w okresie II Wojny Światowej do Wielkiej Brytanii. Z drugiej strony dostrzegam głębiej ukryty sens, ale o tym dalej. Pierwszy z bohaterów chce zdobyć sławę jako badacz naukowy, druga chce znaleźć odpowiedzi na pytania, które pojawiły się po snach, które związane są z historią Wielkiej Brytanii. W tle tych wydarzeń pojawiają się Inklingowie, którzy swoją wiedzą wspierają dwójkę bohaterów i pomagają przeciwstawić się wrogowi, który stale depcze im po piętach. Teoretycznie historia w porządku, ale dla mnie zbyt naiwna.

Naiwna dlatego, że główny bohater od początku w swoich przemyśleniach wykazuje się skrajnym, typowym dla Amerykanów dążeniem do sukcesu. Chęcią przejścia po linii modelu od zera do milionera. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że autor ukazuje to w sposób nad wyraz oczywisty. Wprawny czytelnik od razu zorientuje się, że ta wada będzie ulegała modyfikacjom pod wpływem wydarzeń. To samo tyczy się niechęci McCorda do dyskusji na tematy duchowych przeżyć.

Jego zupełnym przeciwieństwem (a jakże!) jest Laura. Dobrze wychowana, grzeczna i spokojna dziewczyna, która pragnie tylko rozwiązać zagadkę swoich snów. Ona oczywiście lubi ciągnąć z Inklingami rozmowy o „życiu i śmierci”. W przeciwieństwie do Toma, Laura potrafi się zachować w towarzystwie dżentelmenów. Na pierwszy rzut oka widać, że dwójka bohaterów pasuje do siebie jak wół do karety.

Młodzi Amerykanie jednoczą siły w rozwiązaniu zagadki włóczni, oboje jasno dają sobie do zrozumienia, że będą tylko towarzyszami przygody i nic więcej ich łączyć nie będzie. W tej chwili w głowie zapaliło mi się światełko: „Oho! Będzie happy end z romansem”. Czytaj dalej »

Subskrybenci newslettera serwisu Aiglos otrzymali dzisiaj informację o wysłaniu do druku kolejnego numeru, który dostępny będzie już na najbliższym TolkFolku. Do sprzedaży w sieci trafi on jak zawsze po tym konwencie. Oto wiadomość, jaką przysłała redakcja:

Chcielibyśmy Was poinformować, że numer szesnasty Aiglosa jest w fazie druku. Z tej okazji tradycyjnie prezentujemy Wam okładkę pisma.
W tym numerze będziecie mieli okazję przeczytać między innymi o Samwisie Wielkim, fanfikach slashowych oraz popatrzyć na Hobbita przez pierwszoerowe okulary. Nie zabraknie recenzji, fanfików, informacji o nowościach wydawniczych.
Pełen spis treści almanachu poznacie już niebawem. Z zamówieniami poczekajcie proszę na ogłoszenie, że numer jest już w sprzedaży. Pismo powinno być na Tolk Folku. Sprzedaż internetową uruchomimy po 10 lipca.

Przedstawiamy też nadesłaną okładkę nowego numeru almanachu. Gdy tylko będzie możliwość zamówienia almanachu, natychmiast Was o tym powiadomimy.

Okładka Aiglosa nr 15Wreszcie doczekaliśmy się kolejnego numeru Aiglosa, który z druku wyszedł grubszy niż zwykle – 180 stron!

Znajdziemy na nich teksty dwóch nowych autorów dr Marii Błaszkiewicz (z artykułem dotyczącym stosowanej przez Tolkiena w powieści intruzji heroicznej) i dr Marka Pustowaruka (z artykułem systematyzującym inspiracje Tolkiena i przedstawiającym charakterystyczne cechy mitopoetyckiej fantasy). W nowym numerze odnajdziemy również nowy dział z humorem tolkienowskim zawierający żarty rysunkowe – tym razem dzieło Kasiopei, cieszymy się bardzo, choć humor w Aiglosie obecny był zawsze! Ci, którzy nie byli na Triconie i nie mieli okazji uczestniczyć w obszernym bloku tolkienistycznym ucieszy zapewne zamieszczony na kartach almanachu wykład Tadeusza A. Olszańskiego o wolnej woli i przeznaczeniu w Śródziemiu jak i relacja z tego konwentu spisana przez Michała Leśniewskiego.

Poza tym jak zwykle odnajdziemy sporą dawkę fanfików, poezji, recenzji, wieści z tolkienistyki polskiej i światowej oraz wywiad przeprowadzony przez M.L. z długoletnim szefem The Tolkien Society: Alexem Lewisem.

Jest do przekazania jeszcze przykra informacja: almanach Aiglos od numeru 17 stanie się rocznikiem wydawanym na początku wakacji. Jest to spowodowane dbałością o jakość czasopisma, którą trudniej zapewnić przy dotychczasowym tempie wydawania pisma i pozostałych obowiązkach naszych ulubionych redaktorów.

Pełen opis zawartości 15 numeru można odnaleźć na stronie magazynu. Aby zamówić nr 15 wystarczy wysłać maila z zamówieniem na adres e-mail redakcji. Trzeba pamiętać, aby w mailu podać wszystkie niezbędne dane (imię i nazwisko oraz dokładny adres) i dokonać wpłaty przelewem bankowym. Koszt to 13 zł wraz z wysyłką. Dokładne informacje na temat zamówienia znajdziecie w dziale zamówienia.